Zapaśnik, czyli problemy z filmami Darren’a Aronofsky’ego

Posted in Film, Muzyka on Jan 17, 2009

Jest rok 2006. Trwa Festiwal Filmowy w Wenecji. O Złotego Lwa walczy “Źródło” (”The Fountain”) Darrena Aronofsky’ego. Krytycy jednak źle przyjmują film amerykańskiego reżysera.  Główną nagrodę zdobywa chińska “Martwa Natura” (”Sanxia Haoren”).

Jest rok 2008, dwa lata później. Aronofsky wraca do Wenecji ze swoim najnowszym filmem “Zapaśnik” (”The Wrestler”). Co więcej, Wenecja jest pierwszym miejscem, w którym Aronofsky pokazuje swój nowy film.  Złoty Lew tym razem trafia właśnie w jego ręce.

Czemu o tym piszę? Darren Aronofsky należy bowiem do moich ulubionych reżyserów. Do tej pory widziałem jego “Pi”, “Requiem dla snu” (”Requiem for a Dream”) oraz “Źródło” i każdy z tych filmów był moim zdaniem co najmniej bardzo dobry. “Pi” uchodziło za film kultowy gdy byłem jeszcze w liceum. Wiele osób o nim mówiło, a ja nie miałem pojęcia o co chodzi. Niestety,  obejrzałem go dopiero po “Źródle”. Może gdybym obejrzał go wcześniej bardziej by mi przypadł do gustu, gdyż obecnie uważam go za najsłabszą pozycję w dorobku Aronofsky’ego.  Z kolei “Requiem dla snu” wywarło na mnie wielkie wrażenie. Nie wiem czy ktoś przed Aronofsky’im pokazał w tak sugestywny sposób do czego może doprowadzić uzależnienie od narkotyków.  Ostatnie z całej trójki “Źródło” to moim zdaniem jak dotąd najlepszy z nich. Przez większość filmu akcja toczy się spokojnie, jednak finałowa sekwencja, która splata ze sobą trzy główne wątki to wybitne połączenie obrazu i dźwięku. To był chyba pierwszy film który, po wyjściu z kina, siedział w mojej głowie przez kilkanaście dni, aż do momentu gdy obejrzałem go ponownie. Również w kinie, bo to zarazem jeden z niewielu filmów, na których byłem w kinie dwa razy.

Oprócz Darren’a Aronofsky’ego te trzym filmy łączy jednak ktoś jeszcze. Tym kimś jest kompozytor Clint Mansell. “Pi”, “Requiem dla snu”, czy “Źródło” wiele by straciły gdyby nie muzyka, którą stworzył Mansell. Najbardziej znanym utworem kompozytora jest zdecydowanie motyw z “Requiem”, “Lux Aeterna” nagrane przy udziale Kronos Quartet, którego można posłuchać na profilu MySpace artysty. Utwór ten jest bardzo często wykorzystywany w trailerach (na przykład w trailerze do drugiej części “Władcy Pierścieni”), a także w reklamach. Jednak to wcale nie ścieżkę dźwiękową uważam za najlepszą. Szczerze to uważam ją za najgorszą z omawianej trójki, gdyż soundtrack tworzy głównie “Lux Aeterna” w kilku wersjach. Bezkonkurencyjna w tym zestawieniu jest moim zdaniem muzyka ze “Źródła”, w tworzeniu której udział wzięli również panowie z Kronos Quartet oraz szkockiej grupy post-rockowej Mogwai.  Płyta może nie ma motywu, który miałby taki potencjał jaki  posiada “Lux Aeterna”, jednak zawiera wiele utworów których słucha się równie dobrze, jeżeli nie lepiej. Mam tu na myśli utwory takie jak choćby “Death is the Road to Awe” z finałowej sceny filmu, czy “The Last Man”, który na MySpace’owym profilu artysty można posłuchać w wersji z gościnnym udziałem Antony’ego Hegarty z grupy Antony and the Johnsons. Muzyka z “Pi” to głównie muzyka elektroniczna. Na płycie oprócz Mansella udzielają się między innymi Autechre, Aphex Twin i Massive Attack.

“Zapaśnik”, o którym wspomniałem na wstępie to nowy film Darrena Aronofsky’ego, do którego muzykę skomponował Clint Mansell. By posłuchać pierwszego kawałka znów odsyłam na profil w serwisie MySpace. Jak można przeczytać w serwisie FilmWeb:

Randy “The Ram” Robinson (Mickey Rourke) jest profesjonalnym zapaśnikiem, którego zawał serca zmusza do zakończenia kariery. Porzuca swój ukochany sport na rzecz pracy w delikatesach. Wiąże się ze striptizerką (Marisa Tomei), stara się też poprawić swoje stosunki z córką (Evan Rachel Wood). Jednak odpoczynek od sportu nie trwa długo, wyzwanie rzuca mu jego największy rywal Ayatollah. Randy decyduje się stanąć do ringu, zdając sobie sprawę, że może to być jego ostatnia walka w życiu.

Poniżej trailer:

Czas na tytułowe problemy. Są tylko dwa. Drugi wynika z pierwszego. A pierwszy z drugiego (po części).

Pierwszym problemem jest to, że filmy Aronofsky’ego nie zarabiają albo zarabiają niewiele. Żeby nie być gołosłownym poniżej dane, który znalazłem w serwisach Kinomaniak i The Numbers.

Budżet filmu “Źródło”: $35,000,000
Przychody z biletów w USA:$10,144,010
Przychody z biletów poza USA:$5,834,412
Przychody z biletów na świecie:$15,978,422

Budżet filmu “Requiem dla snu”: $4,500,000
Przychody z biletów w USA:$3,635,482
Przychody z biletów poza USA:$7,390,108
Przychody z biletów na świecie:$11,025,590

Budżet filmu “Zapaśnik” : $6,000,000
Przychody z biletów w USA (na dzień dzisiejszy)$3,311,968
Przychody z biletów poza USA (na dzień dzisiejszy)$8,484
Przychody z biletów na świecie (na dzień dzisiejszy)$3,320,452

Dla porównania dane kilku innych, moim zdaniem dość kiepskich filmów (dane z tych samych serwisów co powyżej)

Budżet filmu “Piła III”: $10,000,000
Przychody z biletów w USA:$80,238,724
Przychody z biletów poza USA:$84,635,551
Przychody z biletów na świecie:$164,874,275

Budżet filmu “Nadchodzi Polly”: $42,000,000
Przychody z biletów w USA:$88,073,507
Przychody z biletów poza USA:$170,360,435
Przychody z biletów na świecie:$258,433,942

Oczywiście można również znaleźć w tych serwisach filmy słabe, które również nie zarobiły lub zarobiły niewiele. Jednak filmy Aronofsky’ego nie są słabe. Oczywiście nie są to filmy proste w odbiorze, jednak przy odrobinie większej reklamie myślę, że były by w stanie na siebie zarobić. Obecnie o filmach tych wiedzą głównie ludzie interesujący się kinem lub filmami Aronofsky’ego. Może coś da zdobycie przez “Zapaśnika” Złotego Lwa.

Drugim problemem, jak wspomniałem wcześniej, wynikającym z pierwszego, jest ilość dostępnych kopii filmów Aronofsky’ego. W związku z ich niewielką ilością, data polskiej premiery “Źródła” była przesunięta w stosunku do amerykańskiej wprawdzie tylko o 2 miesiące, jednak na całą Polskę mieliśmy chyba tylko dwie kopie filmu. Moje przypuszczenia wynikają z liczby projekcji, które odbywały się w polskich kinach. Na dodatek w Szczecinie film można było obejrzeć jedynie w kiniarnii kina Pionier.  Wprawdzie jest to najstarsze nieprzerwanie działające kino na świecie, ale nie każdemu może odpowiadać oglądanie filmu w małej salce, gdzie w połowie filmu trzeba zmienić taśmę.  Mniejsza o “Źródło” - było, minęło. Zatrważające jest to, że “Zapaśnika”, który w USA premierę miał 17 grudnia u nas zobaczymy w maju(?).

Spodziewam się, że większość fanów kina Aronofsky’ego nie będzie czekać i obejrzy piracką kopię filmu. Tym samym film zarobi mniej.  Naprawdę z chęcią poszedłbym do kina na “Zapaśnika”. Nawet zapłaciłbym jakąś rozsądną kwotę by pobrać go z sieci i obejrzeć w domu. Jednak obecnie jedyną legalną możliwością obejrzenia filmu jest wycieczka na Łotwę, gdzie film miał premierę 9 stycznia.

Na koniec dodam, że na rok 2010 przewidziana jest premiera nowej wersji RoboCop’a w reżyserii Aronofsky’ego. Mam nadzieje, że w Polsce nie będziemy musieli na ten film czekać do 2011.

30 Responses to “Zapaśnik, czyli problemy z filmami Darren’a Aronofsky’ego”


  1. GDR! says:

    A ja uwazam ze od czasow genialnego Pi filmy Aronofskyego sa coraz gorsze. Ale nie przeszkodzi mi to obejrzec i Wrestlera, dzieki za cynk :)

  2. hoRacy says:

    Od połowy liceum jestem zakochany w twórczości Aronfskyego. Zaczęło się od Requiem, które zasysałem kilkanaście razy dekomponując każdą ze scen na czynniki pierwsze, podziwiając kunszt operatora kamery. PI za kultową pozycje nigdy nie uważałem - ot opowiastka o zbyt szybko pędzących po neuronach informacjach. Ze Żródłem było inaczej - czekałem, śledziłem wszelkie informacje na temat produkcji (mocno utajnionej). I później wielka stypa - do Pioniera pójść nie mogłem, a w innych kinach filmu nie puszczali. Pozostało więc DVD - uwielbiam ten film. Mimo, że zdaje sobie sprawę z miałkości i naiwności fabuły, to realizacja i wyuzdanie wizualno-dźwiękowe tego filmu sprawia, że za KAŻDYM razem pod koniec projekcji stają mi w oczach łzy ;]. A to się przy kinie mi nie zdarza. Uwielbiam ten obraz, porusza mnie, urzeka… Bo gdzie indziej można spotkać Wolverine’a płaczącego jak dziecko :)?



Leave a Reply


  • You Avatar