Książki, filmy, muzyka i gry, czyli Szuflera plusy i minusy
Szufler to, jak można przeczytać u źródła, serwis pozwalający na komentowanie muzyki, filmów, książek i gier oraz pomoc w wyborze ciekawych pozycji dla użytkownika poszukującego inspiracji albo jego znajomych. Po raz pierwszy zetknąłem się z nim na blogu Artura Kurasińskiego, który jest jednym z twórców serwisu. Serwis ten zaciekawił mnie z kilku powodów. Najważniejszym z nich jest to, że często spędzam wolny czas czytając książki, oglądając filmy czy też grając w gry komputerowe (muzyki słucham prawie non stop). Serwis, w którym mógłbym trzymać listę przeczytanych książek, obejrzanych filmów, przesłuchanych płyt i gier w które gram lub grałem wydał mi się zatem niezwykle interesujący. Czym prędzej stworzyłem więc konto.

Rejestracja jest banalnie prosta i jeżeli czegoś jej brakuje to jedynie pominięcia zakładania kolejnego konta wykorzystując OpenID. Po kiklu minutach byłem już zalogowany w serwisie. Przyszła kolej na pierwsze oceny. Zacząłem od mojej ulubionej książki, a mianowicie “Czarnych Oceanów” Jacka Dukaja. Okazało się, że pozycja ta nie figuruje jeszcze w bazie Szuflera. Nie zraziło mnie to, gdyż serwis jest na tyle świeży, że takie braki są jak najbardziej zrozumiałe. Również zrozumiałe, a zarazem oczywiste jest dla mnie to, że skoro książki Dukaja w serwisie nie ma to mogę ją dodać. I rzeczywiście Szufler pozwala użytkownikom uzupełniać serwis. Opcja ta działa świetnie - wpisujemy tytuł książki i po chwili możemy wybrać okładką oraz opis, z grona kilku proponowanych przez serwis. Podobnie jest z grami, filmami i muzyką. Duży plus, mimo że czasami zdarzają się błędy jak podczas dodawania płyty “I’m A Bird Now” Antony and the Johnons, gdy proponowane opisy dotyczyły innych albumów tego zespołu. Jest również i minus. Podczas dodawania książek nie mamy osobnego pola tekstowego na autora. To samo dotyczy muzyki. Po co w Szuflerze informacja o autorze? Po pierwsze do jednoznaczego określania książek lub płyt o tym samym tytule. Owszem, jak można zauważyć, użytkownicy serwisu w pole tytuł wpisują autora i tytuł, jednak nie muszą, nie jest to w żaden sposób sprawdzane. Po drugie informacja taka mogłaby być użyteczna dla drugiej głównej funkcjonalności serwisu czyli rekomendacji. Jeżeli ktoś czyta dużo książek Lema i ocenia je wysoko to naturalną koleją rzeczy jest polecić mu inne pozycje z dorobku tego autora, których, wedle informacji w profilu, jeszcze nie zna. Kolejnym minusem jest też brak możliwości edycji danych książki (płyty, gry, filmu).
Po dodaniu kilku pozycji mogłem przystąpić do oceniania i recenzowania. Tu niestety spotkał mnie kolejny zawód, o którym wspomniał już Grzegorz Marczak na swoim blogu. Otóż nie możemy ocenić niczego nie dodając przy tym komentarza. Fakt, można to obejść zostawiając komentarz pusty. Jeszcze gorzej gdy wybierzemy ocenę i ją zatwierdzimy, wtedy nasz komentarz będzie domyślnym “Oceń ten tytuł i napisz swoją własną recenzję. Pamiętaj że masz tylko 180 znaków :)”. Na dodatek komentarze nie mogą być edytowane ani usuwane, chociaż ta ostatnia opcja jest planowana. Komentarze są ograniczone do 180 znaków. Moim zdaniem to wielki minus. 180 znaków to moim zdaniem za mało by kogoś przekonać do zapoznania się z konkretną pozycją. Dużo bardziej niż rekomendacjom wygenerowanym przez algorytm ufam dobrej recenzji, szczególnie po doświadczeniach z serwisu last.fm, gdzie mimo kilkudzięciu tysięcy przesłuchanych utworów systemowi rekomendacji dość rzadko udaje się polecić mi coś ciekawego. Dlatego jestem zwolennikiem recenzji z prawdziego zdarzenia.
Kolejne wnioski nasunęły mi się po przejrzeniu kilku losowo wybranych profili. Niestety są one (wnioski) głównie negatywne. Po pierwsze nazwy “lista poznanych”, “na tapecie” i “lista życzeń” są moim zdaniem słabe i przede wszystkim panuje w nich zamęt, gdyż często nie wiadomo czy dana pozycja to film, gra, książka czy płyta. Podział na kategorie pozwolił by na wprowadzenie znacznie lepszych i więcej mówiących nazw jak: “przeczytałem”, “obecnie czytam”, “chcę przeczytać”, “gram”, “chcę posłuchać” itd. Dodatkowo gdybym chciał komuś tylko zaprezentować to co czytam, lub jakie filmy oglądałem nie mam takiej możliwości.
Na koniec przyczepię się do hasła “bo o gustach się dyskutuje”, które wydaje mi się trochę nietrafione, gdyż na Szuflerze dyskutować nie można. Z jednej strony to wielka szkoda jednak z drugiej jest strach, że dyskusja będzie na poziomie tej z Onetu.
Podsumowując, uważam że Szufler to bardzo interesujący serwis, który niestety nie ustrzegł się wielu, czasem bardzo prostych, błędów. Błędy da się jednak naprawić, trudniej będzie natomiast ze zmianą wizji serwisu, która obecnie według wypowiedzi Artura Kurasińskiego (w dyskusji na GoldenLine) nie przewiduje wprowadzenia recenzji. Mimo to, nie zamierzam kasować konta i liczę na szybką poprawę wypomnianych błędów.
Plusy:
- szybka i bezbolesna rejestracja
- proste dodawanie nowych książek, filmów, płyt i gier (mimo czasami pojawiających się drobnych błędów)
Minusy:
- brak wykorzystania OpenID
- brak autora podczas dodawania książki, płyty
- brak możliwości edycji informacji o książce, płycie, filmie czy grze (nawet jeżeli samemu się ją dodało)
- brak możliwości tylko oceniania (bez jednoczesnego komentowania)
- brak możliwości edycji i usuwania własnych komentarzy
- ograniczenie komentarza do 180 znaków
- brak podziału na kategorie w profilu (filmy, muzyka, książki, gry)

Krzyśku dziękuję bardzo za poświęcenie wpisu na Twoim blogu Szuflerowi - cieszy mnie, że znalazłeś czas i “pomyszkowałeś” generując ciekawe i konstruktywne wnioski!